Menu
Kolej na dobrą kolej - Podpisz petycję

Opłata paliwowa: Demagogia zniweczyła rozwiązanie problemu

Droga gminna między wsią Kamieniec a wsią Szalejów Górny na Dolnym Śląsku. Fot. by Paweł Kuźniar Jojo (Own work) CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0  via Wikimedia Commons Droga gminna między wsią Kamieniec a wsią Szalejów Górny na Dolnym Śląsku. Fot. by Paweł Kuźniar Jojo (Own work) CC BY-SA 4.0-3.0-2.5-2.0-1.0 via Wikimedia Commons

Zamiar podniesienia opłaty paliwowej w celu sfinansowania utrzymania niedoinwestowanych dróg lokalnych stał się w ostatnich dniach przysłowiową burzą w szklance wody. Demagogia i polityczny populizm w najgorszym wydaniu, z użyciem nieprawdziwych danych - np. zastosowany przez Roberta Biedronia spowodował, że jeden z największych problemów współczesnej Polski pozostanie nierozwiązany.

 

Inwestycje drogowe w Polsce obejmują głównie najważniejsze trasy, budowę autostrad i dróg szybkiego ruchu. Były i są współfinansowane z UE, gdyż ich realizacja obniża poziom wypadków. Mimo znacznego spadku od 2004 r. liczby wypadków i ofiar na polskich drogach - głównie właśnie na sieci krajowej wg danych Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego tylko w 2015 r. koszty wypadków i kolizji wyniosły 48,2 mld zł.

Jednak największy strumień inwestycji obejmuje tylko 17 tys. km sieci drogowej pod zarządem GDDKIA. Jest to zaledwie niecałe 6% sieci drogowej, liczącej w Polsce ponad 300 tys. km.

W 2016 r. podatki płacone przez kierowców w paliwie (akcyza, opłata paliwowa) wyniosły ok. 28-29 mld zł. Dodatkowe kilka miliardów akcyzy zapłacili przewoźnicy kolejowi. Wydatki na drogi w skali kraju wyniosły znacznie więcej – bez dotacji unijnych niecałe 28 mld zł, ale z dotacjami już 32,1 mld zł. Więcej niż zapłacili w podatkach dedykowanych do pokrycia kosztów sieci drogowej w kraju kierowcy.

W 2016 r. inwestycje GDKKIA wyniosły 15,7 mld zł, kolejne 2,95 mld zł przeznaczył rząd na dotację budżetową do utrzymania dróg krajowych (m.in. akcja zima, oświetlenie dróg, remonty). Wg obliczeń Fundacji Odpowiedzialnego Rozwoju na pozostałe drogi pod zarządem jednostek samorządu terytorialnego przeznaczono 9 mld zł na ich utrzymanie i inwestycje. Jak widać 2/3 środków na drogi poszło tylko na sieć krajową. Tak, dokładnie tę co stanowi 6% dróg w Polsce.

W 2017 r. wydatki na drogi mają wzrosnąć do 40 mld zł, głównie za sprawą znacznego wzrostu inwestycji w sieć krajową i wzrostu kwoty dotacji z UE do budowy nowych dróg i modernizacji sieci. Ale z tego powodu udział wydatków na sieć dróg krajowych wzrośnie do ponad ¾.

Równoczesnie ¼ z tej kwoty w br. nie będzie pochodzić z podatków płaconych przez kierowców. Będzie dotacją. Nie dla chorego na raka, czy młodzieży uczącej się w szkole matematyki, czy dla zachowania pamięci o naszej przeszłości i tożsamości, lecz dla kogoś kto nie płaci za standard, którego oczekuje jako użytkownik i z powodu braku środków nie otrzyma, rzekomo w jego własnym interesie. W kolejnych latach dotacje do dróg będą znacznie wyższe niż kwoty ponoszone przez kierowców w opłatach na podatki, z których sieć drogowa może być budowana, remontowana i utrzymana.

Przeciętny kierowca na co dzień korzysta z dróg wojewódzkich, miejskich, powiatowych, gminnych. Ich stan mimo strumienia inwestycji pozostaje w dalszym ciągu często zły. Wystarczy otwarcie nowego zakładu, często zbawczego dla mikrospołeczności, by lokalna droga już dotąd w złym stanie została przez ciężki ruch rozjechana dosłownie i w przenośni. W kwietniu i maju jechałem takimi drogami pod Spałą i Puckiem, gdzie rowerem nie można przekraczać z powodu tragicznego stanu drogi prędkości 10 km/h. Nawet w bogatej Warszawie ulica Łodygowa od lat wygląda jak po przejeździe czołgów na wojnie, takie są koleiny i dziury. Pokazuje to, że bez wprowadzenie modelu finansowania dróg z dodatkowych opłat od kierowców będzie już tylko gorzej - wraz ze spadkiem inwestycji unijnych.

A co z resztą dróg? Czy mamy je jak sieć kolejową zamknąć, rozebrać, zlikwidować, zamienić w klepisko dla wraków starych aut? Chyba musimy.

Samorządy lokalne, inwestując wiele w ostatnich latach, zapewniając wkład własny dla inwestycji, nie są w stanie zapewnić poprawy, a często utrzymania swojej sieci drogowej, codziennej trasy Kowalskiego. Stoimy przed pytaniem, czy doprowadzić do konfliktu na poziomie, albo nowa nawierzchnia drogi, lub czynna szkoła, przedszkole, szpital? Czy zapewnić stałe finansowanie ze strony tych, którzy codziennie z tych dróg korzystają? Pomysł wprowadzenia wyższej opłaty paliwowej w cenie paliwa ten problem by rozwiązał - na teraz i na następne dziesięciolecia. Znikłby dylemat – co ważniejsze: żłobek, przychodnia czy droga. Kierowcy zapłaciliby za poprawę jakości dróg, z których korzystają nie tylko od święta, ale na co dzień.

Wprowadzenie wyższej opłaty paliwowej na utrzymanie i rozwój sieci lokalnej to był chyba najlepszy pomysł obecnej ekipy rządowej na poprawę warunków życia na peryferiach Polski. Stworzono by mechanizm trwałego rozwiązania problemów dotyczących praktycznie każdego z mieszkańców w Polsce. Mijałyby lata, zmieniałyby się rządy, politycy, a wprowadzony model by służył Polsce i nam wszystkim zapewniając chwałę jego pomysłodawcom.

Rezygnacja z niego pokazuje, że wprowadzenie rozwiązań korzystnych z punktu widzenia Polski, jej mieszkańców, żywotnych interesów gospodarki, lokalnych społeczności są w pierwszej kolejności odstawiane ad acta na szkodę nas wszystkich.

Ostatnio zmienianyponiedziałek, 24 lipiec 2017 22:13
Powrót na górę