Menu
Kolej na dobrą kolej - Podpisz petycję

PLK wie, że da się szybko budować

Wiadukt kolejowy nad ul. Kijowską w Warszawie zbudowany przy zamknięcu ruchu kolejowego na 15 dni, fot. Krzysztof Rytel Wiadukt kolejowy nad ul. Kijowską w Warszawie zbudowany przy zamknięcu ruchu kolejowego na 15 dni, fot. Krzysztof Rytel

Spółka PKP PLK doskonale wie, że roboty budowlane można wykonywać z minimalnymi utrudnieniami dla ruchu kolejowego - bo wymaga tego od innych. Od samej siebie już nie.

W ostatnich latach mieliśmy w Warszawie dwa przykłady budowy wiaduktów kolejowych, które spowodowały zamknięcie ruchu kolejowego tylko na kilkanaście dni. Tak się dziwnie składa, że w obu przypadkach inwestorem nie byli kolejarze, lecz miejscy drogowcy. Jak się okazuje, zastosowanie technologii minimalizującej utrudnienia wymusiła spółka PKP PLK - taki postawiła warunek. Tymczasem gdy inwestorem jest PKP PLK - zamknięcia mogą trwać latami. Przykład? Modernizacja linii Warszawa - Grodzisk Mazowiecki, która ma zostać zamknięta całkowicie na 15 miesięcy, właśnie z powodu planowanej wymiany obiektów inżynieryjnych, bo wymienić 43 km toru i 16 rozjazdów można systemem potokowym w 2 miesiące.

Przedłużenie ulicy Kijowskiej na Targówek buduje warszawski Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych (ZMID). W tym celu konieczne jest zbudowanie nad nim trzech wiaduktów kolejowych pod różnymi liniami kolejowymi, zbiegającymi się na stacji Warszawa Wschodnia. Pierwszą, najmniej uczęszczaną, wybudowano tradycyjną metodą, zamykając ją na kilka miesięcy. Pod drugą - linią Warszawa - Gdańsk wiadukt wybudowano w ten sposób, że całą konstrukcję żelbetową wiaduktu zbudowano obok linii kolejowej. Następnie rozebrano odcinek nasypu i wsunięto gotową konstrukcję siłownikami hydraulicznymi. Ruch pociągów był wstrzymany od 27 maja do 11 czerwca 2016 roku - czyli przez 15 dni, w tym długi weekend majowy.

Konstrukcja trzeciego wiaduktu jest obecnie niemal gotowa do operacji wsuwania w nasyp linii kolejowej:

wiadukt ul. Kijowskiej w Warszawie 

Jeszcze krócej, bo 13 dni (od 11 do 24 sierpnia 2012 r.) trwało zamknięcie ruchu kolejowego na linii Warszawa - Sochaczew w związku z budową wiaduktu kolejowego nad przebijaną ul. Nowolazurową w Warszawie (obecnie ul. 4 czerwca 1989 r.). Inwestorem również był warszawski ZMID i zastosowano tę samą technologię.

wiadukt ul. Lazurowej w Warszawie

Jak się okazuje można w Polsce sprawnie realizować inwestycje z minimalizacją utrudnień dla ruchu kolejowego. Pod warunkiem, że realizują je nie kolejarze tylko drogowcy, a PKP PLK jest tylko uzgadniającym i narzucającym surowe wymagania. Bo gdy inwestorem jest sama PKP PLK - o, wtedy zamknięcia mogą trwać latami!

Linię Warszawa - Lublin planuje się zamknąć całkowicie na 3-4 lata. Linię Warszawa - Poznań na  rok, choć do wymiany na 200 km odcinku jest ledwie 90 km toru. Całkowitym kuriozum jest całkowite zamykanie linii nr 447 Warszawa - Grodzisk Mazowiecki (jednej z najbardziej obciążonych ruchem w kraju!) na aż... 15 miesięcy, mimo, że do wymiany pozostało zaledwie 43 km toru i 16 rozjazdów (to niemal 4 razy miej km torów i dokładnie 10 razy mniej rozjazdów niż w przypadku odcinka Skierniewice - Łódź Widzew, który został zmodernizowany bez całkowitego zamykania ruchu nawet na jeden dzień).

Taką długość torów można wymienić w 2-3 miesiące przy zastosowaniu zmechanizowanego systemu potokowego. Przyczyną aż 15-to miesięcznego zamknięcia ma być konieczność wymiany obiektów inżynieryjnych. Ale te, jak widać, można wymienić zamykając ruch tylko na 2 tygodnie. Przecież wszystkie wiadukty na linii można by montować równocześnie. Dlaczego PKP PLK potrafi wymagać tylko od innych, a od samej siebie nie?  

Ostatnio zmienianypiątek, 09 wrzesień 2016 16:13

2 komentarzy

Powrót na górę